Recepta na szczęście kobiety idealnej | Anna Dymna, biografia Anna Dymna, fot. z archiwum Anny Dymnej
» » Recepta na szczęście kobiety idealnej | Anna Dymna, biografia

Recepta na szczęście kobiety idealnej | Anna Dymna, biografia

Piękne życie cudownej kobiety jest spokojne i wypełnione pracą, blisko natury i blisko kochającej rodziny. A mogłaby przecież brylować na salonach wśród gwiazd, celebrytów i innych ważnych ludzi, jest przecież sławną aktorką. Jednak recepta na szczęście Anny Dymnej jest zwyczajna i w zasięgu ręki każdej kobiety.

Przeczytajcie jak szczęśliwe życie spełnionej kobiety opisuje Elżbieta Baniewicz w swojej książce „Dymna”:

Uroda jest w oczach

fragment rozdziału „Uroda jest w oczach”:

Być sobą i grać… zadanie niby proste i oczywiste, ale jakże trudne do urzeczywistnienia. Anna Dymna z wiekiem okazała się wybitną aktorką, a jednocześnie pozostała normalną kobietą – piecze chleb, robi przetwory, gotuje, chodzi po zakupy, maluje ściany i dba o swoich mężczyzn – Krzysztofa i syna.

Za swój wielki sukces uważa, że nie przewróciło jej się w głowie i nie przestała stąpać po ziemi. Nigdy nie została „gwiazdą”. Wygrywa przeróżne plebiscyty popularności, jest jedną z najbardziej lubianych i cenionych aktorek, lecz nie sprzeniewierzyła się wartościom, jakie wyznawał Wiesław Dymny – miłość jej życia.

Przeżyła kilka lat u boku niezwykłego człowieka, który odszedł przedwcześnie. Gdy patrzy na nie z perspektywy czasu, myśli, że choć trochę przedłużyła mu to krótkie życie, choć chyba dziś na podobny związek nie miałaby ani siły, ani odwagi. Tamto małżeństwo – niezwykłe, szczęśliwe, choć wcale niełatwe – pozostało nieocenionym kapitałem i busolą na przyszłość. (…)

Życie jest, jakie jest, tylko naiwnym wydaje się, że popularność je odmienia. Tak, zna plotki na swój temat – że pławi się w luksusie, otoczona służbą, a kochanków zmienia równie często jak kosztowne samochody tudzież podróżuje po świecie w towarzystwie milionerów. To nawet zabawne jako cytaty w żartach. Jakim cudem z tak fantastycznego życia, pozbawionego kontaktu z rzeczywistością, miałoby się narodzić (i kiedy) wiarygodne aktorstwo, rzadko kto pyta. Mit bywa silniejszy niż rzeczywistość.

Przecież tych wszystkich ról w teatrze, filmie i telewizji, a nazbierało się ich blisko dwieście, nikt za nią nie zagrał. Jeśli się to przeliczy – bardzo siermiężnie, na dniówki albo roboczogodziny – łatwo zobaczyć, że na luksusowe życie po prostu nie ma czasu. Złośliwcom, którzy uważają, że „na starość” wymyśliła działalność społeczną, by istnieć w mediach, można zaproponować przejrzenie Kalendarium.

Anna Dymna Biografia Książka Elżbieta Baniewicz
Anna Dymna biografia. Książka Elżbiety Baniewicz „Dymna”

Zapisanych zostało w nim ponad sto pięćdziesiąt programów Spotkajmy się, czternaście festiwali „Albertiana”, dziewięć Zaczarowanej Piosenki, a przygotowanie każdej z tych imprez wymaga wykonania „tylko” setek telefonów do wykonawców, jurorów, organizatorów itd. O czterystu pięćdziesięciu Salonach Poezji w Teatrze im. Juliusza Słowackiego już nie wspominam – udokumentowane w czterech opasłych tomach same się nie zrobiły…

A bankiety, rauty, przyjęcia? Zawsze ich unikała, niechęć do targowiska próżności zaszczepił jej pierwszy mąż. Nie lubi tego całego blichtru, jaki otacza jej zawód, a zwłaszcza dziennikarzy z prasy wysokonakładowej, bezczelnie żerujących na prywatności aktorów.

A zresztą co tu dużo mówić? Nagrody w Gdańsku za Katarzynę alkoholiczkę w Tylko strach nie mogła odebrać osobiście, bo grała w teatrze, Złotej Maski dla najpopularniejszej krakowskiej aktorki również nie odebrała osobiście, nagrywała w Warszawie spektakl. To też jest życie osoby publicznej.

Dziś Anna Dymna jest kobietą w wieku, co tu ukrywać, emerytalnym. Potrafi być szczęśliwa, zawsze stara się być uśmiechnięta. Ma obie ręce i nogi, może normalnie pracować. Za wiele doświadczyła, by tego nie doceniać. Ma w sobie pozytywną energię, nie daje się przeciwnościom. Gdy dzieje się coś złego, stara się nie załamywać, nie poddawać, tylko bierze się w garść i szuka wyjścia.

W najtrudniejszych sytuacjach można przecież znaleźć jakieś rozwiązanie albo chociaż złagodzić skutki cierpienia czy pomóc, niekoniecznie najbliższym. Jej pomagali w życiu, więc tym bardziej ona stara się to robić. Wie, że w życiu nie liczą się pieniądze, kariera, lecz samo życie. Trzeba tylko umieć patrzeć z dystansem, niczemu się nie dziwić, niczego nie potępiać.

Wstać rano, uśmiechnąć się do słońca, mężowi powiedzieć miłe słowo. Na tym polega uroda życia. I uroda własna, bo uroda kobiety jest w oczach.

Choć dawno temu zdecydowała się nie wiązać więcej na stałe, złamała postanowienie. Znalazła partnera i na szczęście nie musiała rozbijać żadnej rodziny – w jej wieku znaleźć mężczyznę wolnego nie było łatwo. Krzysztof Orzechowski, reżyser teatralny, kiedy się poznali, po rozwodzie dryfował przez życie jak rozbitek. Tak więc spotkali się: kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością. (…)

Oboje z mężem dużo pracują, wracają do domu o różnych porach, ale ona pilnuje, by przynajmniej śniadanie zjeść wspólnie. Przez kilka miesięcy siadają rano na tarasie; gdy nie ma mgły, z daleka widać Wawel, nad oczkiem wodnym z rybkami uwijają się ptaszki, ważki, trzmiele. Wtedy mają poczucie, że ten kolorowy ogród to ich raj, miejsce na ziemi, więc rytualne śniadania Ania przygotowuje z ochotą. Zwłaszcza w niedziele są one miłe, bo potem jadą razem na Salon Poezji do teatru.

Najważniejsze – umieć cieszyć się drobiazgami. Na szafce obok kominka stoją słoje z nalewkami, wspaniale rosną kwiaty, chleb się upiekł bez zakalca. Koty przychodzą do nich z całego osiedla, choć mają własnego Haszysza; ruda Czacza niedawno odeszła, a byli razem osiemnaście lat.

Książę, wielki szary kocur, gdy wypije mleko i zje karmę, musi zaznaczyć przed wyjściem z domu swoją obecność. Nie sposób go upilnować i trzeba sprzątać. Inaczej czarny, łaciaty Zezik – przychodzi i udaje, że go nie ma, zjada karmę, pije mleko i „niepostrzeżenie” wychodzi. Szara kociczka Mysz lubi czarnego Haszysza, siadają razem na tarasie i śpiewają tak, jak je pani Ania nauczyła… Komedia czysta z tymi zwierzętami.

Jeśli się ma normalny dom – kochaną rodzinę – czy można chcieć więcej?

Fragment pochodzi z książki Elżbiety Baniewicz, Dymna, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2014.

Polecam recenzję tej książki biograficznej o Annie Dymnej:

Kobieta-anioł i najpiękniejsza polska aktorka

Strona Główna: HOME